Polskim pokerzystom organizacje pokerowe są tak samo potrzebne jak Kaczyński polityce- takie zdanie usłyszałem od jednego znajomego. Trochę w tym racji, szczególnie jeśli spojrzymy jak jedna z nich robi z nas głupków. Napisałem jedna, bowiem w Polsce istnieją dwie ogólnopolskie organizacje pokerowe skupiające pokerzystów. Pierwsza z nich to Polska Federacja Pokera Sportowego, natomiast druga to Polski Związek Pokera.
PFPS powstała w grudniu 2008 roku. Jej głównym celem miało być zjednoczenie polskiego środowiska pokerowego i podjęcie działań, mających przekonać przeciętnego obywatela, że poker to sport. Tymczasem do dnia dzisiejszego PFPS wsławiła się przede wszystkim dwoma aferami. Pierwsza z nich dotyczyła Tobet Pucharu Polski. Początkowo pula nagród w wielkim finale miała wynieść 200 000 punktów rankingowych, które sponsor rozgrywek miał wymienić na 50 000 euro. Jednak tuż przed finałem pula zmniejszyła się o 48 000 euro.
W oświadczeniu, które ukazało się jakiś czas przed finałem mogliśmy przeczytać: ,,Wiadomo już, że zwycięska para otrzyma pakiet o wartości 1000 Euro na wybrany przez siebie turniej. Uczestnicy finału otrzymają atrakcyjne nagrody rzeczowe, a na bonus pokerowy będą mogli liczyć wszyscy zawodnicy, którzy wzięli udział w Tobet Pucharze Polski PFPS.” Tak więc w magiczny sposób zniknęło 48 000 euro. I co? I nic. Prezes PFPS nie poczuwał się do winy i całą winę zrzucał na firmę Tobet. Tymczasem to jego zakichanym obowiązkiem jako prezesa było dopilnowanie całej sprawy związanej z imprezą. Część winy leży też po stronie jego podwładnych, którzy znaleźli mało znanego operatora i podpisali z nim umowę. Umowa została tak skonstruowana, że tylko od dobrej woli Tobetu zależało, czy wykupi punkty rankingowe. Tak więc, prezes PFPS nie mając pewności, że firma wykupi od od zwycięzcy punkty za 50 000 euro, rozpowszechniał tą informację.Jak dla mnie było to kłamstwo. Świadome czy nie, ale kłamstwo. Jeśli nie masz dowodu na potwierdzenie obietnicy to niczego nie obiecuj. Takiej zasady trzymam się w życiu i do dnia dzisiejszego dobrze na tym wychodzę.
Druga impreza, w którą zamieszana była Federacja to Tatra Series of Poker 2011. Odwołano ją z powodu nie wykupienia przez Polaków odpowiedniej ilości wejściówek. Prawda jest jednak taka, że tu też w dużej mierze zawaliła (po raz kolejny) PFPS. Do współpracy wybrał Mermaid Poker. Pytacie, co to? Ja też o nich usłyszałem dopiero w związku z TSOP 2011. Widać Federacja nie nauczyła się niczego po ,,Tobet Gate” i postanowiła współpracować z coraz mniej znanymi firmami.
Ale żeby nie było, że PFPS aferami stoi, przytoczę pozytywny przykład ich funkcjonowania. W ostatnią środę (23. lutego), w Sejmie odbyło się posiedzenie Komisji Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki. Podczas niego, przedstawiciele PFPS i Polskiego Związku Pokera dokonali prezentacji,w której wykazywali, że poker to sport i krzywdzącym działaniem jest zaliczanie go do grona hazardu. Prezentacja, w której przemawiali m.in. prezes PFPS Paweł Abramczuk i Marcin ,,Góral” Horecki, wypadła bardzo dobrze (pełną relację możecie przeczytać tutaj ).
W związku z negatywnymi działaniami PFPS przy organizacji wspomnianych przeze mnie turniejów, pojawia się pytanie, czy polscy pokerzyści w ogóle potrzebują jakiegokolwiek związku, który reprezentowałby ich interesy? W obecnej sytuacji, gdy obowiązuje bubel prawny w postaci ustawy ,,hazardowej” taki związek na pewno jest potrzebny. Chociażby po to, aby pokazać rządowi, że potrafimy się zjednoczyć i będziemy walczyć o zmianę prawa. Po drugie ogólnopolski związek ma większą siłę przebicia przy negocjacjach ze sponsorami, przy organizowaniu dużych imprez (to będzie tak naprawdę możliwe po zmianie prawa). Zawsze lepiej jest, gdy jakaś grupa jest sformalizowana. Takie było założenie Polskiej Federacji Pokera Sportowego. Co z tego wyszło? Już na samym początku istnienia w Federacji doszło do konfliktu, w efekcie którego z PFPS pożegnał się Michał Wiśniewski, jeden z założycieli Federacji. Postanowił on wziąć sprawy w soje ręce i założył Polski Związek Pokera. Niedawno PZP uzyskało wpis do KRS i od teraz może oficjalnie działać. Jak im pójdzie?
Cóż, twórczość artystyczną Michała Wiśniewskiego i Ich Troje można oceniać różnie (ja oceniam negatywnie), ale jednego nie można mu odmówić. A mianowicie osobowości. Lider Ich Troje wyróżnia się na polskiej scenie muzycznej, co pozwoliło mu odnieść wielki sukces i nieźle na tym zarobić. Teraz, jako miłośnik pokera postanowił zrobić coś dla tego środowiska. Liczę, że jako prezes PZP również będzie potrafił wykorzystać swoją osobę, aby polski poker wyszedł z podziemia. Ponieważ PZP działa od niedawna to na efekty musimy jeszcze poczekać. Ja wierzę, że będą o wiele lepsze niż te, które zaserwowała nam PFPS. Federacja swoimi dyletanctwem zraziła wielu pokerzystów, którzy mają prawo nie mieć zaufania również do PZP. Głównym zadaniem Związku jest więc przekonać nas- pokerzystów, że warto im zaufać i przystąpić do PZP, aby wspólnie rozwijać pokera w naszym kraju.
Jedynym minusem PZP jest to, że nie należą do International Federation of Poker (ich członkiem jest PFPS). Ale być może nadejdzie taki czas, że albo PZP wchłonie PFPS, albo ta ostatnia się rozpadnie i tym samym Związek zajmie ich miejsce. W świetle obecnych wydarzeń obie opcje wydają się najlepszym rozwiązaniem. Marzy mi się, aby prezesi PFPS i PZP działali w taki sposób, jak robi to John Pappas - Dyrektor Poker Players Alliance. PPA powstał w USA w 2005 roku i ich celem jest legalizacja pokera on-line w Stanach. Pappas dzięki swoim działaniom doprowadził do wzrostu zainteresowania mediów całą sprawą (występował m.in. w CNN, czy FOX News). Odpowiada również za kontakty z klasą polityczną oraz samymi zawodnikami. Według najnowszego rankingu na najbardziej wpływową osobę w środowisku pokera, organizowanego przez Bluff Europe Magazine, John Pappas zajął 11. miejsce. To chyba o czymś świadczy.
Wiem, że prezes Abramczuk czy prezes Michał Wiśniewski działają w innych warunkach polityczno- społecznych, ale Pappas może być dla nich ,,prezesowskim” wzorem. Na naszym podwórku też jest sporo do zrobienia, i kto jak nie oni mają reprezentować nasze interesy? A więc Panowie Prezesi, do roboty.
Gratuluję bloga i czekam na więcej wpisów
OdpowiedzUsuń